IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Czw Gru 05, 2013 6:31 pm

Do pokoju prowadzą całkiem zwyczajne, lecz codziennie czyszczone drzwi. Na nich wisi idealnie wypolerowana tabliczka z imieniem i nazwiskiem zwykle przebywającego tam lekarza. „Francis Bonnefoy”. Kiedy wchodzi się do środka, to jedno rzuca się w oczy – idealny porządek. Wszystko ładnie poustawiane, odkurzone, wyczyszczone,  wytarte i wypolerowane. Każda rzecz ma swoje miejsce, jest idealnie. Jedyny wyjątek stanowi niewielka plama na suficie, wielkości mniej więcej 2x2 cm. Według przesiadującego tu lekarza jest wręcz ogromna i jak najchętniej by się jej pozbył, ale z pewnego powodu nie może. Tenże sufit oraz ściany są białe, głównie z jednego powodu – żeby można było zobaczyć na nich choćby najmniejszy brud i natychmiastowo go wyczyścić.
Gabinet jest raczej średnich rozmiarów, ale wystarczający. W głębi pomieszczenia stoi biurko z ciemnego drewna, mimo częstego użytku wygląda na nowiutkie. Wszystko jest na nim idealnie poukładane, papiery leżą w równych kupkach a długopisy według kolorów. Znajduje się tam również tabliczka z imieniem i nazwiskiem lekarza.  Za nim stoi ciemny fotel, to właśnie na nim siada Francis. Po drugiej stronie biurka, tej od drzwi, stoją dwa krzesła przeznaczone dla pacjentów. Wszystko czyściutkie i bez skazy. Na ścianach wiszą przeróżne dyplomy i odznaczenia. Znajduje się tam również regał z książkami, oczywiście ułożonymi alfabetycznie. W dzień głównym źródłem światła jest słońce, wpadające przez całkiem spore okna (które są codziennie myte). Na parapetach stoją różne roślinki, a nawet nie tylko. W powietrzu roznosi się przyjemny zapach odświeżacza powietrza, może nawet zbyt mocny. Francisowi to odpowiada.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Nie Gru 08, 2013 5:41 pm

Szedł korytarzem z miną skazańca, czeka go teraz godzina w jednym pokoju z tym idiotą! No po prostu totalnie świetnie, nie? Westchnął głośno i zatrzymał się przed drzwiami. Taaa, to takie dla niego totalnie typowe, ta tabliczka musi być totalnie tak idealnie wypolerowana. Geez, on mnie wkurza samym swoim istnieniem- prychnął z irytacją i zapukał do drzwi. Po kilku sekundach otworzył je, mimo wszystko nie zamierzał czekać, aż lekarz mu otworzy.
- Dobry. - mruknął, wchodząc do pomieszczenia.
Polak wyjątkowo nie lubił tego pokoju, był zbyt... No zbyt czysty i pedantyczny! Nie rozumiał, jak ktoś może wytrzymywać w aż tak nudnym pomieszczeniu. Po za plamą na suficie, nie było na czym zawiesić wzroku. Na ścianach nie było żadnych ciekawych obrazów, tylko totalnie nudne dyplomy! Roślinki na parapecie też zbyt fascynujące nie były. Zdaniem Feliksa gabinet był nieprzyjazny, jego zimno i surowość irytowały go prawie tak bardzo, jak lekarz w nim urzędujący.
Nie czekając na reakcję lekarza na jego przybycie, przeszedł przez pokój, odsunął krzesło z cichym zgrzytem i usiadł na nim. Odchylił głowę do tyłu, wpatrzył się w plamę na suficie i pogrążył w myślach. Muszę totalnie wytrzymać jakoś tą godzinę, później będę miał święty spokój... No, może totalnie nie całkowity, ale przynajmniej względny. No dobra, nie spokój, w tym miejscu totalnie nie można mieć spokoju.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Gru 14, 2013 6:22 pm

Lekarz jak zwykle siedział w swoim gabinecie. Spędzał tu większość swojego czasu, lubił to miejsce. Lubił… Wszystko w nim było idealne – uporządkowane i w ładzie. Jednak jedna rzecz szczególnie go denerwowała – plama na suficie. Niestety musiał jakoś z nią żyć, innego wyjścia nie mam. W tej chwili siedział przy biurku z jedną nogą założoną na drugą i powolnie wypełniał jakieś dokumenty. Robił to dosyć powoli – kartka po kartce, rubryczka po rubryczce. W końcu nie mógł wyjść za linię, a literki musiały tej samej wielkości! Gdyby było inaczej, to na pewno uznano by go za niechluja, a tego nie chciał. Tak w sumie już prawie kończył, wycierał  chusteczką i tak idealnie czyste już ręce, gdy usłyszał pukanie do drzwi.
- Chwile- - zaczął. Chciał dokładnie ułożyć papiery, które leżały krzywo o jakieś 2mm, ale nie zdążył. Do pomieszczenia wszedł Feliks, jego pacjent. Całkiem go lubił, ale najwyraźniej bez wzajemności. Kilka razy już wspominał, że jest całkiem ciekawym przypadkiem, w dalszym ciągu się tego trzyma.
- Bonjour – odpowiedział z przyjaznym uśmiechem na przywitanie gościa, chociaż jego mina była trochę wymuszona. Nie mógł być obojętny wobec zachowania Polaka, bardzo mu zależało, by ten go jako tako polubił…
- I jak się dziś czujemy? – odłożył wszystko na bok, po czym zaczął ponownie wycierać ręce – Usiądź normalnie, kręgosłup będzie cię potem bolał – powiedział, chociaż był świadomy, że ten go i tak nie posłucha. Czym zasłużył sobie na takie zachowanie?  Blondyn siedział, jakby cały świat go nie obchodził. Tylka ta plama. Plama, której Francis nie znosił, ale nie mógł nic z tym zrobić. To wszystko jej wina.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Gru 14, 2013 7:58 pm

Na złość lekarzowi chłopak zzuł buty, położył stopy na krześle, a kolana objął ramionami. A co mu tam, jakoś rozrywki sobie dostarczyć musi, prawda? A że najciekawszą rzeczą, jaką może w tej chwil zrobić, jest irytowanie lekarza, to czemu miałby sobie tego odmawiać? To przecież totalnie nie jego wina, że musi siedzieć z nim w jednym pokoju przez okrągłą godzinę! Jakoś musi się totalnie odstresować!
- Nijak. Totalnie tak samo jak zawsze. I totalnie nie mów do mnie w ten sposób, pięciu lat nie mam, a upośledzony też nie jestem - prychnął głośno. Jego spojrzenie wciąż było uparcie wlepione w sufit. Tak właściwie, ciekawe skąd ta plama się tu wzięła... W sumie to to totalnie może być jakiś zaciek. A może ktoś muchę zabił? Nie, totalnie za duża na muchę... Jeśli zrobił ją jakiś pacjent, muszę go totalnie znaleźć i mu pogratulować.
- Moimi plecami totalnie też się nie przejmuj. Moje plecy - moja sprawa, nie? Zresztą, przyzwyczaiłem się do siedzenia w ten sposób - wzruszył ramionami i zamknął na dłuższą chwilę oczy. Gdy je otworzył, wciąż przykute były do zabrudzenia. Pozwolił myślom błądzić swobodnie, w sumie mógłby nawet znieść ten okropny gabinet, ba nawet obecność Francisa by mógł tolerować, gdyby tylko nie musiał z nim rozmawiać!
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Wto Gru 17, 2013 7:00 pm

Dalej wycierał swoje ręce w chusteczkę. Czuł na nich ten cały brud, strasznie go dekoncentrował. Niestety on był wszędzie, nie tylko na jego dłoniach. Starał się utrzymywać to miejsce w jak najlepszym porządku, przebywał tu codziennie i w każdej wolnej chwili sprzątał. Śmiał nawet twierdzić, że jego gabinet to najczystsze pomieszczenie w całym szpitalu! Wszystko niemal błyszało, jakby było dopiero co po remoncie. Poza małym wyjątkiem...
Niemal z nienawiścią wbił wzrok w miejsce, w które tak uporczywie wpatrywał się Polak. TO denerwowało go bardziej niż wszystko inne. Nawet długopisy ułożone w złej kolejności kolorystycznej mógłby przeżyć, ale ta plama... Ta przeklęta plama. Zaczął mocniej pocierać ręce, aż poczuł, że zrobiły się lepkie. Spuścił wzrok i spojrzał na nie, oczywiście był to czerwony płyn. Zdarzało mu się to bardzo często, więc się przyzwyczaił. Jednak.. brud. Wstał szybko i podszedł do szafki. Stamtąd wyciągnął mokre chusteczki, po czym ponownie usiadł przy biurku i wrócił do czynności czyszczenia rąk.
- Tak jak zawsze, mówisz? Czyli nie najlepiej... – wymruczał, przy czym to drugie zdanie wypowiedział trochę ciszej, ale na tyle głośno, by było ono słyszalne - Przecież zdaję sobie z tego sprawę, nie musisz mnie uświadamiać. W końcu maż już te swoje ileśtam lat, nie rób ze mnie idioty. - wywrócił oczami i wziął kolejną, czystą chusteczkę - No racja, twoje plecy, ale nie mogę pozwolić tobie na narażanie swojego zdrowia...
Zdawał sobie sprawę, że trochę zabawnie to zabrzmiało, ale co tam. Bóle pleców to nic przyjemnego.
- I patrz na mnie kiedy rozmawiamy, to niekulturalne zachowywać się w ten sposób - upomniał go. Powoli zaczynało denerwować go taka lekceważąca postawa, a Feliks był jego pacjentem stosunkowo niedługo. Będzie musiał się jakoś do niego przyzwyczaić, ale to raczej nie powinien być jakiś wielki problem… Tak przynajmniej myślał. Wziął głęboki oddech, kolejna chusteczka poleciała do kosza. Spojrzał na swoje dłonie po raz kolejny. Teraz wyglądały na pozornie czyste, ale w jego oczach były potworne brudne. Przecież tak nie może być! Z szuflady wyciągnął podręczną szczoteczkę i znowu szorował. Nie myślał o tym, dalej zacznie krwawić, ale to był taki odruch. Spojrzał na pacjenta trochę zmartwiony.
- Tak właściwie to wyglądasz strasznie blado, jadłeś ty coś dzisiaj? – zilustrował go dokładnie wzrokiem - Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, nie można go tak o pomijać - ponownie mu coś wypomniał. Może powinien trzymać język za zębami? Ale już taki miał charakter, często mu się zdarzało powiedzieć o kilka słów za dużo. Zaciekawiło go to, jak Feliks na to zareaguje. Może coś do niego warknie, przy okazji okazując złość? Może wymruczy coś niezrozumiałego, dalej patrząc się na plamę? Prawdopodobna była również opcja trzecia - po prostu go zignoruje. Francis westchnął cicho, po czym uśmiechnął się lekko do siebie, w sumie to zrobił to jednocześnie. A może raczej nie tylko do siebie, bo cały czas patrzył się na swojego towarzysza. Tak, to był zdecydowanie ciekawy przypadek. Mówił to wiele razy i powie kolejny. Pamiętał kiedy pierwszy raz go zobaczył - nie odczuwał jakiejś euforii. Takie tam, kolejny pacjent, kolejny nudny przypadek, kolejne nudne rozmowy. Ale ten chłopak tutaj był ciekawszy, jakiś taki bardziej... interesujący. Zgrabnym ruchem schował włosy za ucho. Wyrzucił chusteczkę i spojrzał na swoje dłonie. Tak, teraz były czyste. Kilka sekund potem w jego rękach znajdowała się kolejna chusteczka.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sro Gru 18, 2013 9:25 pm

Wciąż uparcie gapił się w sufit, chociaż był coraz bardziej poirytowany. Geez, jak on mnie wkurza! Totalnie nie może dać mi spokoju? Ja przecież nie jestem małym dzieckiem, więc czemu totalnie mnie tak traktuje!? Na dodatek mnie upomina! Niby po co mam na niego patrzeć, ani to przyjemne, ani to pożyteczne! I jeszcze ta jego irytująca obsesja! Nie może na pięć minut przestać i odłożyć te cholerne chusteczki? Wszystko kurwa mać mnie w nim irytuje! Jak można być totalnie tak bardzo pedantycznym, on powinien się leczyć! Totalnie niby on ma mnie wyleczyć? On!? Przecież ten idiota sam ma problemy! Totalnie tak nie może być! Cholera jasna, mam ochotę mu przyłożyć! - westchnął głęboko, żeby chociaż trochę się uspokoić. Nie pomogło, więc zaczął liczyć w myślach od jednego do dziesięciu. A później do dwudziestu. Cóż, troszkę pomogło, na pewno uda mu się nie zwyzywać lekarza, jak się odezwie.
- Geez, totalnie nie twoja sprawa, czy jem, czy nie. Tak generalnie to ja totalnie zawsze blady jestem, jeśli nie zauważyłeś. I nie praw mi morałów, co? Totalnie mówiłem, nie jestem małym dzieckiem. - postanowił nie komentować zwróconej mu uwagi, i tak nie zamierzał patrzeć na Francuza.
Zmrużył oczy, które powoli zaczynały go boleć od jasnego światła. Mimo tego, nie przestał obserwować smugi, zamiast tego zaczął wyłamywać sobie palce. To nie tak, że sprawiało mu to jakąś przyjemność, po prostu lubił dźwięk towarzyszący temu. No i zawsze robił to, gdy się irytował. Można by powiedzieć, że to go uspokajało, chociaż nie do końca tak było, po prostu lubił mieć zajęte czymś ręce. Częściowo miał również nadzieję, że zirytuje tym Francisa, w końcu to nie fair, żeby tylko on się wkurzał, prawda?
Tak generalnie to już wolałem tego poprzedniego kretyna! To fakt, że cholernie mnie irytował, ale przynajmniej nie był tak drażniąco spokojny! Może i chciał przepuścić mi prąd przez mózg, ale przynajmniej nie miałem ochoty go udusić! No, może i czasami miałem, ale nie tak bardzo. I nie zachowywał się tak, jakby miał umrzeć od odrobiny kurzu! Nie miał żadnych chorych obsesji ani nic! Hm... No totalnie jednak miał, na swoim punkcie, ale przynajmniej potrafił się powstrzymać z uwagami na swój temat, gdy pracował, a nie to, co ten! Totalnie mi ciśnienie podnosi! Prawie jak ta głośna dziewczyna... Jak jej było? Kai, tak? Coś takiego. I na dodatek jemu nie mogę przyłożyć, chociaż mam cholera jasna ochotę! I jeszcze się zachowuje, jakby mu totalnie zależało, no cholera jasna, totalnie pięciu minut tu nie spędziłem i już mam dość!
W końcu dał sobie spokój z mrużeniem oczu i po prostu je zamknął. Jasne oświetlenie stanowczo mu nie służyło, czuł się, jakby ktoś nasypał mu piasku pod powieki, mógłby się założyć, że jego oczy zrobiły się czerwone, a to przecież wygląda tak totalnie nieestetycznie! Ponownie przeszedł do wyłamywania palców lewej dłoni, ale te nie chciały więcej strzelać. Cóż, czasami i tak się zdarza, przeszedł więc do pstrykania nadgarstkami - na przemian lewy i prawy. Zastanawiał się, czy lekarz dałby mu spokój, gdyby przestał się do niego odzywać.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Gru 21, 2013 8:15 pm

Czemu on jest taki denerwujący?! – pomyślał zły – Mam wrażenie, że on to wszystko robi specjalnie, tylko po to, aby mnie wytrącić z równowagi! Co, to jest aż takie zabawne?! Mon Dieu! – niechcący potrącił łokciem stojak na długopisy, który upadł na ziemię. Szybko wstał, pozbierał wszystko i poukładał długopisy  tak jak należy – Już o wiele bardziej wolę tą moją drugą pacjentkę. Może gada dużo więcej, aż do bólu, ale przynajmniej mówi! A nie jak ten, siedzi cicho, tylko warknie coś od czasu do czasu… I żeby to „coś” to było coś mądrego! - ponownie usiadł na swoim miejscu. Uspokój się, Francis. Nie z takimi ludźmi już miałeś do czynienia, to nie jest dla ciebie żaden problem. Prawda? Tak, na pewno. Postanowił przemilczeć.
- Wiesz, zajmuję się tobą, więc to tak jakby jest moja sprawa – mruknął niezadowolony. Naprawdę, czy ten gość musi wszystko utrudniać?! Francis automatycznie zaczął mocniej szorować dłonie – Mógłbyś być grzeczniejszy i chociaż raz ze mną naprawdę porozmawiać, albo przynajmniej posłuchać! Zawsze wydajesz się taki nieobecny, jakbyś  przychodził tu tylko odsiedzieć swoje i wyjść nie wynosząc niczego.  Tak w ogóle prawie zawsze głowę masz zwróconą do góry albo patrzysz gdziekolwiek, tylko nie na mnie. Niby skąd mam widzieć czy jesteś blady czy nie? Mógłbyś wykazać się czasem odrobiną kultury i zachować się jakoś przyzwoicie, w domu cię tego nie nauczyli? – powiedział poddenerwowany i cisnął chusteczkę do kosza. Musiał się czymś zająć by nie powiedzieć czegoś nieodpowiedniego, więc wyciągnął na wierzch dokumenty Polaka, które wcześniej przyniosła mu pielęgniarka. Powinni dodać w nich jakiś dopisek o tym, jak to ten wspaniale się zachowuje. No bo naprawdę, chyba każdy wie co wypada a co nie w odpowiedniej sytuacji! Zaczął przekładać kartki, jedna po drugiej, estetycznie, w równomiernych odstępach czasu. Szukał czegoś ciekawego, aż w końcu natrafił. Kąciki jego ust uniosły się lekko ku górze. Im więcej się dowiadywał się o tym chłopaku, czuł się jeszcze bardziej zaintrygowany. Pewien tekst szczególnie przykuł jego uwagę, ale nie chciał po sobie tego zdradzać. Powoli zacznie temat, potem przejdzie do sedna.
- Opowiedz mi o swoim dzieciństwie… a raczej, czy mógłbyś mi o nim opowiedzieć? – Po chwili się poprawił. Zaczął spokojnie, jakby to go zbytnio nie obchodziło, przy czym zaczął ponownie składać kartki na równiutką kupkę. Cóż, przewidywał już odpowiedź jaką dostanie, ale warto próbować. Ogółem ten gość jest całkiem przewidywalny, jednak Francis miał nadzieję, że ten go jakoś zaskoczy – I jeśli będziesz mnie cały czas ignorował, to po prostu przedłużę nasze spotkania do dwóch godzin, zamiast jednej. Wybór należy do ciebie – uśmiechnął się szeroko. Z jednej strony było to dobre, z drugiej złe posunięcie. Jego nerwy będą porządnie nadszarpnięte, ale może uda mu się dowiedzieć czegoś więcej? W końcu nie wszystko jest zapisane na tych kartkach papieru, musi być coś jeszcze.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Wto Sty 14, 2014 12:51 am

Feliks skrzywił się jeszcze bardziej, na wzmiankę o jego kulturze osobistej i o tym, czego go rodzice nauczyli, a czego nie. Wspominanie o rodzinie bądź domu w jego obecności stanowczo nie było dobrym pomysłem, był to bardzo drażliwy dla niego temat.
-Wiesz co, masz cholerną rację! - otworzył oczy i spojrzał na lekarza. Jego spojrzenie wyrażało jak zawsze smutek, ale również głęboką niechęć, znużenie i jeszcze coś, jakąś nieokreśloną i tłumioną emocję. Na jego ustach błąkał się kpiący uśmiech. - Totalnie przychodzę tu tylko po to, żeby odsiedzieć swoje, po nic więcej! Tak generalnie to nic od ciebie nie chcę. No, w sumie to totalnie chcę jednego - żebyś dał mi kurwa mać święty spokój. Słuchanie ciebie wcale mnie nie interesuje, niby co mam z tych spotkań wynieść? - prychnął z irytacją. - Rozmawiać też nie mamy o czym, więc po prostu nafaszeruj mnie lekami, przepuść prąd przez mózg, jak chciał tamten kretyn, albo pozwól mi się zabić. Ty będziesz miał spokój, a ja przynajmniej nie będę musiał cię słuchać! I wiesz co, może mnie nie nauczyli w domu bycia miłym i uprzejmym, mogli do jasnej cholery nie zdążyć, bo kurwa mać umarli!
No i stało się, miał być spokojny, ale nie wytrzymał, ten lekarz stanowczo na niego źle działał. Powiedział kilka rzeczy, których mówić nie chciał, no cóż - stało się i się nie odstanie. Najwyżej późniejsze wzmianki o jego wybuchu i niewygodne pytania skwituje jak zawsze - milczeniem, burknięciem lub zmianą tematu. Zacisnął wargi, a jego wzrok znów powędrował na sufit. Na krótką chwilę zapanowała cisza, po której padło pytanie lekarza.
Dzieciństwo? A niby po co ten palant chce o tym słuchać? Nie ma lepszych tematów!? Ja totalnie wcale nie chcę o tym mówić! To za bardzo przypomina mi o rodzicach, nie chcę o tym nawet myśleć, a co dopiero opowiadać temu idiocie! - w tym momencie cała złość go opuściła, zostało tylko uczucie głębokiej pustki - zawsze się tak działo, gdy kazano mu wspominać dzieciństwo. Zazwyczaj starał się odcinać od tych wspomnień grubym murem. Byle nie myśleć, nie wracać do tego, zapomnieć. To zawsze przywoływało tylko ból. Na początku było najgorzej, nie potrafił się opanować, płakał, ale teraz nauczył się to powstrzymywać, nie dawał po sobie poznać tego, jak się czuł. Płacz zdarzał mu się sporadycznie, dużo rzadziej niż okaleczanie się.
- Po co chcesz, żebym ci o nim mówił? - przerwał cichym burknięciem ciszę, która zapadła po pytaniu. Po ponownej, krótszej przerwie dodał - Było minęło. Miałem normalne, szczęśliwe dzieciństwo, nie ma o czym mówić - swoją wypowiedź podsumował wzruszeniem ramionami, stanowczo nie miał nic więcej do powiedzenia lekarzowi, bo i o czym miałby opowiadać? Jakby zaczął o tym myśleć, to jeszcze by się rozpłakał, a tego by nie chciał, nie może przecież okazać słabości przed Francuzem, to poniżej jego godności. - A jeśli przedłużysz nasze wspólne męczarnie - tu przez jego twarz przebiegł nieładny grymas - to będę milczał godzinę dłużej. Albo będę chodził za ordynatorem tak długo, aż zmieni mi lekarza.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Sty 25, 2014 3:08 pm

Na początku Francis był naprawdę zły, miał ochotę nawrzeszczeć na pacjenta  i po prostu wyrzucić go z gabinetu. W sumie zmiana nie byłaby aż takim złym pomysłem, ale nie, on nie odpuści. Wziął głęboki wdech i wydech, przejechał dłonią po twarzy i oparł łokcie na biurku. W sumie to była jego wina, że ten tak się uniósł, ale cóż. Zasady dobrego wychowania każdy zna, on pewnie też, tylko po prostu nie chce ich stosować.
- Dobrze, uspokójmy się oboje – wziął ponowny wdech – Z tego co powiedziałeś wnioskuję, że nie chcesz rozwiązać swojego problemu, albo wcale go nie widzisz. To źle. Tamten lekarz zapewne nie prowadził najlepszych metod, więc masz złe wyobrażenie o wszystkim – posłał mu poważne spojrzenie – Ogółem to popatrz na to z trochę innej stronyim szybciej rozwiążemy twój problem, tym pewnie szybciej cię pewnie wypuszczą i będziesz miał ode mnie spokój, a tego na pewno pragniesz. Jak ja to mawiam „Rozmowa jest rozwiązaniem wszystkiego” – teraz oparł się wygodnie o oparcie fotela – Jak to tej pory ta metoda w wielu przypadkach się sprawdzała.
Dalej się jemu przyglądał. W sumie był całkiem zadowolony, że Feliks trochę odżył i poświęcił trochę więcej uwagi czemukolwiek innemu niż plamie na suficie. Zawsze coś, prawda?
- Opowiedz mi o tym trochę więcej – poprawił okulary i złożył złączone ręce na biurku - Jakim byłeś dzieckiem? – „Byłeś tak samo denerwujący jak teraz?”, chciał zapytać, ale się powstrzymał – Może miałeś jakiś znajomych, bliskich przyjaciół, dziewczynę.. bądź chłopaka? - zaczął wymieniać po kolei, choć to ostatnie dodał dopiero po krótkiej pauzie.  Dalej nie odwracał od niego wzroku – I co masz na myśli przez  „szczęśliwe dzieciństwo”? Opowiedz mi o sobie jak najwięcej.
Równie dobrze mógł przeczytać o większości tych rzeczy w dokumentach, ale wolał usłyszeć to wszystko z jego ust. Może dowie się czegoś nowego?
- Rozmowa jest rozwiązaniem wszystkiego – powtórzył – I to najlepszym rozwiązaniem w twoim wypadku, tak sądzę. Co to da,  nawet jeśli dam ci te wszystkie tabletki i inne rzeczy? Jestem tu po to, aby ci pomóc. To czego oczekujesz to nie jest pomoc. Mo, może tylko według ciebie, ale nie na tym polega moja praca.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Sty 25, 2014 4:24 pm

Feliks naprawdę nie chciał rozmawiać o swoim dzieciństwie, a na pewno nie z tym człowiekiem. Nie widział żadnego sensu w próbach leczenia go, nie zależało mu na tym, nie widział dla siebie miejsca po za murami szpitala. W sumie to nie, widział - w grobie. Doskonale wiedział, że nie byłby w stanie funkcjonować w zewnętrznym świecie, to byłoby dla niego zbyt uciążliwe i bezcelowe.
- Rozmową wcale się wszystkiego nie rozwiąże - burknął ledwo słyszalnie i przeniósł wzrok na okno za plecami lekarza. - I mi wcale nie zależy na tym, żeby stąd wyjść, jak wyjdę, nie będę miał co ze sobą zrobić. Zależy mi na tym, żeby umrzeć, tak będzie dla mnie najwygodniej - podniósł dłoń do włosów i powoli nawijał na palce kosmyki tylko po to, by po chwili je puścić. Wzrok miał odrobinę nieobecny. - I tak nikt nie będzie tęsknił, więc czemu by tego nie zrobić? - ostatnie zdanie powiedział bardziej do siebie niż do Francuza.
Po chwili milczenia potrząsnął lekko głową i spojrzał na lekarza, po czym odchylił głowę i wzrokiem odszukał owo nieszczęsne zabrudzenie. Znowu zaczynał pogrążać się w szczęśliwych wspomnieniach, co sprawiało mu ogromny ból. Nienawidził myśleć o przeszłości, była dla niego jak wspaniały sen, który zamienił się w ten koszmar, jakim aktualnie było jego życie. Ostatnio zdał sobie sprawę z tego, że choć nie minęły jeszcze pełne dwa lata, to już nie pamięta twarzy swojej matki. Nie miał w szpitalu żadnego zdjęcia swojej rodziny, zniszczył je wszystkie, bo nie potrafił na nie patrzeć.
- Byłem normalnym dzieckiem i tyle - westchnął. - Masz wszystko w aktach. Nie mam ochoty o tym mówić. A "szczęśliwe dzieciństwo" to po prostu szczęśliwe dzieciństwo. Beztroskie, przepełnione zabawą i tak dalej - Przejechał wzrokiem po ścianach w poszukiwaniu jakiegoś zegara, ale nie dostrzegł go. Miał ochotę stąd wyjść i najlepiej nigdy nie wracać. - Możemy na dzisiaj skończyć? Jestem zmęczony.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Pon Sty 27, 2014 5:46 pm

Lekarz z zainteresowaniem przysłuchiwał się temu, co Polak miał mu do powiedzenia, co jakiś czas kiwając głowa. Chyba powoli zaczynał rozumieć nastawienie tego chłopaka, w końcu wiele przeżył.  W sumie wiedział o tym od początku, ale teraz poznał jego nastawienie.
- Rozmowa jest najlepszym lekarstwem, jeszcze się o tym przekonasz. – koniec końców wziął do ręki jego akta. Otworzył je na przypadkowej stronie i przejechał po kartce wzrokiem. Było na niej trochę tekstu, jednak znał to już prawie na pamięć. Spojrzał jeszcze na kilka starych zdjęć i zamknął akta, po czym odłożył je na kupkę obok, która składała się z podobnych teczuszek. Podążył za wzrokiem blondyna. Plama. Czego mógł się spodziewać? Najwyżej czas poświęcony jemu się skończył.
- Właśnie.  „I tak nikt nie będzie tęsknił”.  Dlatego powinieneś wyjść do szpitala, nawiązać nowe więzi z ludźmi i sprawić, by za tobą zatęsknili.  Pewnie nie widzisz w tym sensu, ale on jest. Jednak o tym porozmawiamy już innym razem.
Spojrzał na zegarek na swoim nadgarstku, i tak ich czasu już się kończył.
- Dziękuję, że chociaż trochę ze mną porozmawiałeś. Mam nadzieję, że przy kolejnej wizycie dowiem się odrobinę więcej. Najlepiej by było, gdybyś teraz poszedł odpocząć – „Chociaż i tak za bardzo się nie zmęczyłeś” dodał w myślach – Możesz już iść.
Po tej krótkiej przemowie wyciągnął nową chusteczkę, wytarł nią twarz i dłonie. Nie robił tego przez dłuższą chwilę, więc było to jak najbardziej wskazane.
- Nadal masz ochotę zmienić lekarza? – zapytał na odchodne, niby od niechcenia, jednak zżerała go z deka ciekawość. Nie chciał tracić takiego pacjenta. Jeżeli uzyska odpowiedź twierdzącą, pójdzie porozmawiać z ordynatorem na temat odrzucenia tego wniosku.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Pon Sty 27, 2014 7:28 pm

Gdy tylko lekarz powiedział, że może iść, wyraźnie się rozluźnił i szybko poderwał z fotela.
- Ty masz nadzieję, że się czegoś dowiesz - mruknął jeszcze, nim odwrócił się w stronę drzwi - a ja najchętniej bym nie wracał. Rozmawianie z tobą jest totalnie męczące - cóż, nawet nie chciał być niemiły, samo mu się wyrwało. Jak zawsze zresztą. Często mu się zdarzało, że mówił takie rzeczy, gdy pozwolił sobie puścić nieco hamulce. Jakoś dziwnym trafem arogancka część jego charakteru dawała wtedy o sobie znać.
Wsadził ręce do kieszeni bluzy i odwrócił się na pięcie, gdy już był przy drzwiach, padło pytanie lekarza.
- W sumie jest mi to obojętne. I tak, jak zdążyłeś zauważyć, jestem tu, żeby odsiedzieć swoje - położył rękę na klamce. - W tobie irytuje mnie najbardziej to, że tak ci zależy. To totalnie wkurzające. Tak długo, jak nie próbujesz mnie dotykać i nie robisz dziwnych rzeczy, jestem w stanie cię znieść - skrzywił się, rzucił niewyraźne "do widzenia" i wyszedł na korytarz. Szybkim krokiem udał się w kierunku schodów prowadzących na parter.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Wto Sty 28, 2014 12:52 pm

Francis patrzył za nim, dopóki nie wyszedł z pomieszczenia.
- Au revoir – odpowiedział mu na koniec zamyślony, po czym sam wstał. Nie mówił już nic więcej, zresztą to i tak nie miałoby teraz większego znaczenia.
Wyciągnął z jednej z szuflad ściereczkę i jakiś płyn, następnie zaczął czyścić krzesło, na którym siedział Polak. Kiedy skończył stwierdził, ze swój fotel też wypadałoby ogarnąć. Potem zajął się biurkiem. Wszystko pochował ładnie do szafki stojącej pod ścianą, zostawił tylko najpotrzebniejsze rzeczy typu długopisy czy tabliczka z nazwiskiem. Wtedy jeszcze wpadły mu w ręce akta blondyna. Otworzył je i przejrzał po raz setny, mając nadzieję, że znajdzie coś nowego. Niestety, nie udało mu się. Lekko zawiedziony schował je do szafki, położył je na samym wierzchu stosu innych podobnych papierów. Westchnął cicho i kontynuował sprzątanie. Po krótkiej chwili biurko już lśniło, tak jak pozostałe szafki, okna i wszystko co się tu znajdowało. Ustał na środku i uśmiechnął się zadowolony. Wykonał dobrą robotę. Nie miał tu już nic do roboty, tak więc podszedł do drzwi z zamiarem wyjścia. Otworzył je, ale zatrzymał się jeszcze na chwilę. Wyciągnął z kieszeni chusteczkę i ładnie wytarł tabliczkę na drzwiach oraz klamkę. Teraz mógł już iść. Wyszedł z pomieszczenia, po czym zamknął drzwi na klucz i skierował się w głąb korytarza.
Powrót do góry Go down
Anglia
Dziwne
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 08/08/2013
Age : 27

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Nie Lut 02, 2014 10:24 am

Anglik wolnym krokiem i z trupio białą twarzą szedł w stronę drzwi. Informacje o tym jak wygląda wnętrze gabinetów, sprezentowane mu przez innych chorych bardzo zniechęcało do przyśpieszenia kroku.
Jego wyobraźnia pokazywała mu pomieszczenie, o odrapanych ścianach, wypełnione rożnymi przyrządami do kaźni, a na samym środku lekarz z okrutnym uśmiechem pastwiący się nad chorym.
Na samą myśl o tym w oczach Arthura stanęły łzy. Wyciągnął podarowany mu przez Bonnefoya szkic.
-"Może jednak nie zrobi mi krzywdy?"-pomyślał przypominając sobie miły uśmiech lekarza. Ustał przed drzwiami i zmrużył oczy.
-Fra.. Francis... Bon.. Bonnefoy!- uśmiechnął się gdy rozczytał napis. Zapukał do drzwi. Pamiętał, że nie wolno było wchodzić bez zezwolenia ze środka. Zabujał się na stopach czekając aż coś się wydarzy. Przez cały czas jego serce biło tak, że Anglik był pewny że wszyscy to słyszą.
Powrót do góry Go down
http://kassica15.deviantart.com/
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Lut 15, 2014 5:59 pm

(( Wybacz bardzo, moja wena miała kryzys ;___; ))

Lekarz westchnął głośno idąc korytarzem w stronę swojego gabinetu. Zdenerwował się zachowaniem tamtych chuliganów (bo inaczej nie było można ich nazwać) i musiał się uspokoić. Po drodze sięgnął do teczki po kluczyki, niestety przy okazji kilka dokumentów wypadło mu na podłogę. Przeklął, pochylił się i zaczął wszystko zbierać. Wykrzywił się widząc stan podłogi, wyglądała tak, jakby jej nikt nie mył od wieków. Musi o tym koniecznie porozmawiać z ordynatorem...
Kiedy miał już wszystko w teczce, wytarł ręce w chusteczkę (i tak będzie musiał je potem umyć), po czym skierował się w stronę swojego miejsca pracy. Pod drzwiami kogoś zauważył... Ah tak, to Arthur! Aż uśmiechnął się na samą myśl o zajęciach z nim.
- Wybacz, że mi to tak długo zajęło. Tamta dwójka na dole jest naprawdę denerwująca, mam nadzieję że nie zrobią nic głupiego.. - powiedział, kiedy znalazł się już bliżej. Klucz miał już w dłoni, więc musiał tylko przekręcić go w zamku i nacisnąć klamkę. Tak też zrobił, drzwi stanęły otworem.
- Idź pierwszy - uśmiechnął się zachęcająco i puścił go przodem - Wyglądasz na trochę zdenerwowanego... Zaufaj mi, wszystko będzie w porządku - poklepał go lekko po ramieniu - Przecież jesteś dzielny, nie? Nie, żebyś miał się czego bać...
Powrót do góry Go down
Anglia
Dziwne
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 08/08/2013
Age : 27

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Sob Lut 15, 2014 6:10 pm

Usłyszawszy kroki, skulił się. Obawiał się zobaczenia osoby strażnika, którzy nie byli zbyt sympatyczni i sprawiali, że zielone oczy znikały pod powiekami, gdy Anglik modlił się, by ten go nie zauważył. Ale to nie był strażnik. Nie była to też pielęgniarka, ani inny pacjent. To był sam lekarz Bonnefoy.
Na chwilę strach w nim zelżał. Ale tylko na chwilę. Mimo to kiwnął głową i wszedł do pomieszczenia.
Jednak przezornie zamknął podczas tego oczy. Po chwili otworzył jedno, potem drugie i rozejrzał się. Nie przypominało to opowieści innych pacjentów. Nie rozumiał.
-A gdzie jest wszystko?-zapytał.
Powrót do góry Go down
http://kassica15.deviantart.com/
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Czw Lut 20, 2014 5:09 pm

Wszedł od razu za nim, po czym zamknął drzwi po prostu na klamkę, gdyż nie wyczuwał potrzeby używania klucza. Chłopak był raczej spokojny, takie miał przynajmniej wrażenia po ostatnim czasie z nim spędzonym.
- Wszystko? - zmarszczył brwi po usłyszeniu jego pytania. Powoli podszedł do biurka, wszystko było tak, jak zostawił. Położył na nim teczkę i wyjął z niej kilka papierów, ułożył je w równą kupkę i odłożył na bok - Nie do końca rozumiem.. Co masz na myśli? Znajduje się tu wszystko, co powinno być w każdym gabinecie... no, u mnie jest dużo czyściej, tak wygląda różnica między moim gabinetem a pozostałych. Siadaj - wskazał na miejsce naprzeciw siebie, a sam usiadł na swoim fotelu - Czuję, jakbyś był trochę... wystraszony? O co chodzi? - spojrzał na niego uważnie - Przecież nie gryzę.. Przynajmniej jeszcze nikt mnie na tym nie złapał - zaśmiał się cicho.
Powrót do góry Go down
Anglia
Dziwne
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 08/08/2013
Age : 27

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Czw Lut 20, 2014 5:22 pm

Usiadł grzecznie na wskazanym miejscu uważnie się rozglądając.
-No... tych wszystkich pordzewiałych narzędzi... I stołu operacyjnego... i pielęgniarki sadystki nie ma... ma wolne?- spytał naprawdę poważnie wpatrując się w jego twarz z niewinnością przestraszonego dziecka.
-Głupia jesteś, że im uwierzyłaś.-odezwał się nagle złośliwym tonem a na wargach zatańczył mu złośliwy uśmieszek. Trójka rozsiadła się wygodniej i poprawiła jedną ręką włosy.
Powrót do góry Go down
http://kassica15.deviantart.com/
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Pon Lut 24, 2014 7:04 pm

-...Pordzewiałe narzędzia? - zrobił minę, jakby miał zaraz zwymiotować. Oczywiście tego nie zrobił, zabrudziłby wszystko naokoło. Szybko wyrzucił sobie wyobrażenie tych sprzętów z głowy, nie chciał o nich myśleć - A w życiu, w moim gabinecie?! Toż to nie do pomyślenia! - oburzył się lekko i pokręcił z niedowierzaniem głową, jednak po chwili się uspokoił. Wciął głęboki oddech, było troszkę lepiej - Stół operacyjny to nie tutaj, jest w innym pomieszczeniu - machnął ręką - A co do sadystycznej pielęgniarki... Co to w ogóle za wyobrażenie? Jakbyś się za dużo horrorów naoglądał, przecież to niedorzeczne - uśmiechnął się lekko - Jestem lekarzem, jestem tutaj, aby pomóc... I nie nazywaj siebie "głupim". Nie masz do tego powodów, każdemu zdarza się wierzyć w różne rzeczy - rozłożył ręce. Nie był pewny, jak powinien się do niego zwracać, ale jakoś da radę. Wyczuł zmianę w jego głosie, czy teraz będzie się zachowywał inaczej? Różne rzeczy przechodziły mu przez głowę, ale będzie mógł dowiedzieć się wszystkiego tylko poprzez terapię.
Powrót do góry Go down
Anglia
Dziwne
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 08/08/2013
Age : 27

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Wto Lut 25, 2014 4:09 pm

Prychnęła machając wiszącą na kolanie nogą.
-Jest głupia. Kto normalny wierzy w takie bajki? Idiotka.- fuknął przyciskając mocniej ręce do piersi.-A pan tu jak słyszałam jest lekarzem? Trzeba przyznać, że ładnie się pan urządził. Ci wszędobylscy idioci...- machała nogą dalej rozglądając się uważnie po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
http://kassica15.deviantart.com/
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Nie Mar 02, 2014 4:26 pm

Dalej przyglądał się mu uważnie. Arthur był zdecydowanie ciekawym pacjentem.
- Nie mów tak o... - przez chwilę zastanawiał się jakiego słowa powinien użyć - sobie. Przecież nic złego się nie stało. A jeszcze biorąc pod uwagę to, co mówią o mnie niektórzy pacjenci.. Tak. -westchnął cicho - Ale to już nic. I tak, jestem lekarzem... - odwrócił się i spojrzał na swoje dyplomy - Dziękuję za komplement - również się rozejrzał po całym pomieszczeniu, mając nadzieję, że plama na suficie pozostanie niezauważona. Wszędzie było czysto, tylko ona... - Nie za dużo wyzywasz innych? Nieładnie tak. - zwrócił mu uwagę - Gdyby ciebie tak nazywali to nie byłoby już tak miło, co?
Powrót do góry Go down
Anglia
Dziwne
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 08/08/2013
Age : 27

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Nie Mar 02, 2014 6:43 pm

-Do jasnej cholery! Nie mów do mnie jak do tego bachora!-ofukała go niezadowolona. Nienawidziła gdy traktowano ją na równi z dziecinną Dwójką. Ona nie zgrywała głupiego dzieciaka.-Znam dużo gorsze określenia niż to. Jeszcze trochę takiej gadki, a będziesz mógł je poznać!- warknęła groźnie zakładając nogę na nogę i troszkę osuwając się na krześle.
Powrót do góry Go down
http://kassica15.deviantart.com/
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Nie Mar 02, 2014 10:25 pm

- Tak tak, oczywiście - przytaknął, nie miał ochoty się kłócić ani sprzeczać. W tej chwili Anglik strasznie przypominał mu Feliksa. Nie cieszył się zbytnio z tego faktu, ale cóż. Jakoś przeboleje. - Mówię to, co uważam za stosowne. Nie ma potrzeby się denerwować - wziął do reki dokumenty leżące na wierzchu. Otworzył je i zaczął przeglądać, w równych odstępach czasu przekładając kartki. Od czasu do czasu mruknął coś do siebie, aż w końcu spojrzał na Arthura - Tak więc. Może opowiesz mi coś o sobie. Wiesz, w naszych aktach są zawsze podane "suche" informacje. Ja zawsze wolę dowiedzieć się czegoś prosto od pacjenta. Nie musisz mi mówić oczywiście wszystkiego, ale byłoby mi miło usłyszeć jak najwięcej - oparł brodę na złączonych dłoniach.
Powrót do góry Go down
Anglia
Dziwne
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 08/08/2013
Age : 27

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Pon Mar 03, 2014 3:47 pm

Nagle pozycja Anglika się zmieniła. Wyprostował się i wyglądał jakby siedział na szpilkach. Ruchem ręki poprawił uporczywy kosmyk włosów.
-Czego chciałby się pan dowiedzieć?- spytał spokojnie Czwórka.
Powrót do góry Go down
http://kassica15.deviantart.com/
Francja

avatar

Liczba postów : 60
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   Wto Mar 04, 2014 6:01 pm

Francuz zauważył zmianę postawy Anglika. W dalszym ciągu nie spuszczał z niego wzroku.
- Cóż... Może najpierw zapytam, czy rozmowa o przeszłości nie będzie dla ciebie problemem? - zaczął łagodnie i wyciągnął z kieszeni chusteczkę. W końcu jego dłonie były brudne, trzeba było je wyczyścić.  - Nie chciałbym cię zmuszać o mówieniu na temat, który jest dosyć trudny.. Przynajmniej według mnie taki jest, nie wiem jak ty na to patrzysz - chusteczka wylądowała w koszu, wyciągnął nową - Co ja gadam... Taki temat prawie dla każdego jest dosyć nieprzyjemny. Powinienem raczej zadać pytanie typu "Czy nie masz nic przeciwko?" - spojrzał mu w oczy - Równie dobrze możesz mi opowiedzieć o tym co lubisz a czego nie, o czym tylko zechcesz. Na razie chciałbym dowiedzieć się czegoś ogólnie, potem zacznę zadawać konkretniejsze pytania.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"   

Powrót do góry Go down
 
Drzwi z idealnie wypolerowaną tabliczką "Francis Bonnefoy"
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Pierwsze piętro-
Skocz do: