IndeksFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala główna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Lut 07, 2014 5:41 pm

Polak naprawdę się zdziwił, gdy ujrzał grymas na twarzy drugiego pacjenta, nie spodziewał się, że potrafi on w ogóle okazywać emocje. Cóż, to było nawet ciekawe, jak czyjaś niewiara w wytwory jego wyobraźni, może na niego wpłynąć.
- Nie, totalnie dalej nic nie widzę i nic nie czuję - wzruszył ramionami. - Totalnie mówiłem ci, nie zobaczę ich. Tak generalnie to wiesz, nie zaprzeczę temu, że widzisz je ty, ale ja naprawdę nie potrafię ich dostrzec. Tak generalnie to nie zrozum mnie źle, nie mówię, że to jest totalnie złe, że ich widzisz, tylko musisz tak jakby zrozumieć, że nie każdy będzie mógł z nimi rozmawiać i w ogóle.
Położył stopy na fotelu i zwinął się w kulkę, głowę ułożył na kolanach. Wbił w Norwega swoje smutne, zielone spojrzenie. Nie był pewien, jak zareaguje na jego słowa.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Sob Lut 08, 2014 11:28 am

Askel potrzebował chwili, bo znalazł się w zupełnie nowej sytuacji. To znaczy, codziennością było, że ludzie nie widzieli trolla i reszty. Niecodziennie jednak ktoś przyznawał, że to w porządku.
Rozchylił usta, chcąc zacząć mówić, ale wahał się jeszcze chwilę. Trolla puścił ramiona Felka.
- ...Dlaczego nie każdy będzie mógł z nimi rozmawiać i w ogóle?
To było dla niego nie do pojęcia. Skoro magiczne stworzenia istniały dla niego, nie potrafił zrozumieć, dlaczego nie istniały dla innych.
Mimo wszystko, przez podejście Felka do sprawy poczuł do niego nić sympatii. Nie spodziewał się, że inny pacjent może być bardziej wyrozumiały niż lekarz.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Sob Lut 08, 2014 2:36 pm

Nie za bardzo wiedział, jak powinien się zachować. Naprawdę nie uważał, żeby to było złe, że Norweg widzi nieistniejące stworzenia, w końcu swoją chorobą nie robił nikomu krzywdy, a dzięki tym istotom czuje się lepiej, prawda? Prawdopodobnie to, co chciał powiedzieć, było zupełnie sprzeczne z tym, co lekarze wpajali Askelowi, więc nie był pewny, czy w ogóle powinien się na ten temat wypowiadać.
- No... No totalnie ty po prostu jesteś inny - nie chciał wprost użyć słowa chory. -Tak jakby totalnie wyjątkowy, nie? I dzięki temu tylko ty je możesz widzieć. Ech, totalnie rozumiesz o co mi chodzi, nie? No ale wiesz, totalnie musisz zrozumieć, że twoi przyjaciele mogą kiedyś zniknąć i musisz nauczyć się żyć bez nich. To tak jakby, tak jak z rodzicami jest - spuścił wzrok i posmutniał wyraźnie i nic więcej już nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Nie Lut 09, 2014 1:51 pm

Askel był wyjątkowy. Zdecydowanie musiał powiedzieć później o tym lekarzowi. Gdyby nie był sobą, pewnie zachwyciłby się wnioskami Feliksa. Niestety, mógł tylko posłać mu kolejne bardziej niż mniej obojętne spojrzenie z lekkim uniesieniem brwi.
Spojrzał na trolla. Nie spodobała mu się ostatnia część wypowiedzi kolegi.
- Oni przy mnie są, rodziców nie ma. - Powiedział w końcu.
Nie zastanawiał się często nad swoimi rodzicami, dla niego mogliby nie istnieć. Nie obchodzili go bardziej niż cokolwiek innego. Nie rozumiał, czemu go tu oddali, ale nie miał im tego za złe, nigdy też im za to nie podziękuje.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Wto Lut 11, 2014 11:44 pm

Znów powróciło do niego widmo przeszłości, nie lubił, gdy wspomnienia do niego wracały. Pogrążył się w smutnych rozmyślaniach o tym, jak to było dawniej. O minionych, pięknych latach, gdy był jeszcze małym smarkaczem i łaził po drzewach w ogrodzie dziadków, jak chodził z rodzicami w letnie noce na pole żeby oglądać gwiazdy, jak jeździł na kucykach... To naprawdę bolało, każde wspomnienie tych pięknych czasów powodowało ukłucie bólu w piersi i dławiło gardło. Oddał by wszystko, żeby wrócić do tych czasów, ale wiedział, że już nigdy nie zobaczy swoich rodziców, już nigdy nie będzie małym dzieckiem... Chciał zapomnieć i chciał pamiętać. Znienawidziłby się, gdyby zapomniał, ale pamięć powodowała ogromny ból. Chciał umrzeć, żeby go wreszcie zakończyć.
- Moi rodzice totalnie też kiedyś byli przy mnie, tak jak twoi przyjaciele są przy tobie - powiedział zduszonym głosem. - I już ich nie ma. I nie wrócą. Co zrobisz, jeśli te istoty znikną?
Wzrok uparcie wbijał w podłogę, byle tylko nie patrzeć na swojego kolegę. Na kogokolwiek. By nikt nie zobaczył, że w oczach ma łzy. Nie mógł ich pokazać, nie mógł pozwolić sobie na słabość.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Sro Lut 12, 2014 1:12 pm

Askel nigdy nie miał dobrych, bliskich kontaktów z rodzicami, więc nie mógł zrozumieć bólu Feliksa. Jedyni, z którymi nawiązał bliższą więź, to jego wymyśleni przyjaciele i młodszy brat. Tego ostatniego nie widział jednak już zdecydowanie za długo i chyba zaczął o nim zapominać.
- A gdzie są twoi rodzice? - Trudno powiedzieć, czy był ciekawy, czy zapytał, bo coś mu podpowiadało, że musi zapytać. - Te istoty nie znikną.
Powtarzał to jak mantrę głównie dlatego, że nie miał pojęcia, co by zrobił, gdyby trolla i reszty zabrakło rzeczywiście. Możliwe, że usiadłby tak, jak Feliks i płakał nad swoim samotnym losem. Nie nauczył się zdobywać przyjaciół, czy nawet kolegów, bo nigdy ich nie potrzebował.
I nikt nie chciał przyjaźnić się z dziwakiem.
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Sro Lut 12, 2014 4:17 pm

Naprawdę ciężko było mu myśleć o rodzicach, a co dopiero mówić o nich, tym bardziej zupełnie obcej osobie. Żałował bardzo, że w ogóle poruszył ten temat, chciał jakoś odwrócić swoją uwagę od niemiłych myśli. W takich sytuacjach zawsze robił sobie coś złego - okaleczał się, drapał, ciął... I tym razem tak postąpił, wbił paznokcie w przedramię i zacisnął powieki.
- Oni... Oni totalnie... Totalnie umarli. Ja widziałem, jak umierają... Ja totalnie też kiedyś myślałem, że nigdy nie odejdą...
Feliks był bardzo przywiązany do swoich rodziców, zawsze był bardzo nieśmiały i nie miał przyjaciół, inne dzieci raczej za nim nie przepadały, ale nigdy nie przeszkadzało mu to - w końcu miał mamę i tatę, nie chciał nikogo innego. Był raczej zamknięty w sobie, tylko przy rodzinie się otwierał, a gdy ją stracił, jego świat kompletnie się zawalił.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Czw Lut 13, 2014 5:54 pm

Askel spotkał się już ze śmiercią. Dawno temu, gdy mieszkał jeszcze w domu rodziców, kobieta, która nazywała się jego matką oświadczyła mu, że babcia umarła. Norweg ledwie pamiętał staruszkę, która zwykle przynosiła mu słodycze. Później nastąpił zjazd ludzi, którzy głównie płakali. Sam Askel też płakał, choć nie wiedział, dlaczego płacze. W tym samym czasie zaczął widywać swoich przyjaciół, którzy pomogli mu zmierzyć się ze śmiercią babci.
Wywnioskował, że Feliks również mógłby zacząć widywać magiczne stworzenia po śmierci bliskich. Dlaczego do tego nie doszło?
- Dlaczego umarli?
Być może powód był w sposobie ich śmierci. Przekrzywił lekko głowę, wpatrując się w Feliksa. Przyjaciele mieli zginąć zabici przez lekarstwa. Co spotkało rodziców Felka?
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Czw Lut 13, 2014 10:39 pm

Ech, cholera jasna, on totalnie naprawdę nie rozumie, że nie powinien był o to pytać, co? - mocno przygryzał wargę, przestał dopiero, gdy w ustach poczuł krew. To dziwne, nawet nie mam ochoty go za to zwyzywać. Totalnie nie mam pojęcia czemu... Paznokcie wciąż wbijał w rękę, w skórze powoli odciskały się głębokie bruzdy, pewnie zostaną mu nowe blizny.
Normalnie po takim pytaniu pewnie by się wkurzył, odmówił dalszej rozmowy, albo po prostu wstał i wyszedł. A gdyby zapytał go lekarz, siedziałby wpatrzony w bliżej nieokreślony punkt i nie odpowiadał. Tym razem jednak, ku własnemu zdziwieniu, postąpił inaczej, odpowiedział, sam nie wiedział dlaczego.
- Taki jeden chory skurwysyn ich zabił... Totalnie na moich oczach - spojrzał na chłopaka szklistym, pełnym bólu wzrokiem. - Nie mówmy o nich więcej, proszę. Nigdy więcej nie poruszajmy tego tematu - nie miał pojęcia, czemu powiedział to temu dziwnemu chłopakowi, może czuł do niego jakiś cień sympatii? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Lut 14, 2014 1:48 pm

- Chory skurwysyn.
Przyznał mu rację, a może po prostu powtórzył usłyszane określenie. Potrafił zrozumieć, że oglądanie śmierci kogoś innego, szczególnie bliskiej osoby, to nic miłego. A więc dlatego Feliks trafił tutaj...
Nie wiedział, że nie każdy może poznać tę prawdę. Skoro Feliks prosił, by więcej o tym nie rozmawiać, Askel kiwnął głową, zgadzając się.
Nie potrafił pocieszać, choć rozumiał, że Feliks teraz potrzebowałby pomocy. Ale czy od tego nie powinni być lekarze?
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Lut 21, 2014 12:00 am

Feliks postanowił nie odzywać się więcej, nie wiedział, co mógłby teraz powiedzieć. No i przede wszystkim bał się powiedzieć cokolwiek. Bał się, że chłopak powie lekarzowi, że opowiedział mu o swoich rodzicach, bał się, że zacznie płakać, że głos mu się załamie i przerwie w połowie zdania. Otarł oczy rękawem i wbił wzrok w bliżej nieokreślony punkt.
Przeklinał się w myślach, że się wygadał, nie powinien był, to był ogromny błąd. Opuścił gardę i odsłonił się. Z każdą chwilą coraz bardziej postrzegał Norwega jako zagrożenie. Nie chciał, by lekarze zaczęli podawać mu nowe leki i żeby znowu ktoś chciał mu przepuścić prąd przez mózg. Tracił również wiarę w możliwość ucieczki. Bolało go to, bo przez chwilę zyskał nadzieję, czuł nawet swego rodzaju szczęście, że opuści to miejsce, a teraz wszystko prysło i musiał się pogodzić z tym, że zostanie tutaj.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Czw Lut 27, 2014 4:20 pm

Widział, że Feliks nie ma nastroju na dalszą rozmowę. Askel sam nie wiedział, jak mu pomóc - nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że powinien - więc uznał, że zostawi go samego sobie. Dopiero co poznany bliżej - bliżej? - inny pacjent obchodził go mniej niż zapiski lekarza na temat stanu jego zdrowia. Norweg miał na głowie inne zmartwienia. Na przykład... wydostanie się ze szpitala.
Odwrócił się na pięcie i wyszedł upewniając się wcześniej, że troll podąża za nim. Feliksa zostawił samego sobie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Polska
Niedotykajka
avatar

Liczba postów : 55
Join date : 12/08/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Wto Mar 04, 2014 5:08 pm

I rzeczywiście, Feliks nie chciał rozmawiać. W sumie to nawet był wdzięczny chłopakowi, że wyszedł i zostawił go samego. Ale cóż, zostać tutaj raczej też nie mógł, jak zostanie i będzie siedział w tym cholernym fotelu, to pewnie zaraz jakaś pielęgniarka lub lekarz się nim zainteresuje! A pewnie jeszcze będą chcieli z nim rozmawiać! Albo każą mówić o tym, czemu nastrój mu się znacząco pogorszył. Westchnął ciężko i podniósł się z fotela, oczy otarł rękawem i wyszedł z pomieszczenia W sumie to sam nie wiedział, co powinien teraz ze sobą zrobić - wszelka nadzieja na ucieczkę prysła.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Czw Kwi 03, 2014 8:34 pm

Askel nie wiedział, co robić dalej, jego wielka ucieczka nie powiodła się, ale nie czuł się z tego powodu szczególnie źle. Ot, nie wyszło, jak wiele rzeczy wcześniej i wiele rzeczy, które pewnie jeszcze nadejdą. Frustracja pojawi się, gdy przemyśli, co właściwie chciał zrobić i jak mogło się to skończyć.
Przysiadł na sofie, na samym jej brzegu, z wyprostowanymi plecami i rękoma na kolanach. Obok przycupnął troll. Askel był nim zawiedziony, bo nie potrafił obronić go wtedy, gdy Norweg tego potrzebował, dlatego nawet nie zwrócił uwagi lub udał, że nie zwrócił. Przez myśl nawet przeszło mu, że będzie brał leki, by nieposłuszny magiczny przyjaciel zniknął. Szybko zrezygnował z tego pomysłu.
Siedział tak, w samotności i ciszy, a jego myśli zbaczały na coraz to dziwniejsze tory.
Powrót do góry Go down
Islandia

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   Czw Kwi 03, 2014 9:02 pm

Emil niespecjalnie miał ochotę na towarzystwo. Mówiąc oględniej, przeważnie wolał siedzieć sam, wyraźnie czerpiąc przyjemność z samotności. Wtedy nikt nie zarzucał mu niestaranności, niedbalstwa czy lenistwa. W ciszy i samotni nie niosły się echem pretensje, nigdy niewypowiedziane żale i oskarżające spojrzenie matki. Bywały jeszcze takie chwile, gdy jego brat potrafił - jak za dotknięciem magicznej różdżki - cofnąć każdą nieprzyjemność codzienności jednym, chłodnym słowem. Askel, swoim cichym głosem, opowiadał długie i niezwykłe historie, które przenosiły człowieka w kompletnie inne uniwersum. Które kryły w sobie magię, przygody i dramatyczne zwroty akcji. Jednak kiedyś coś się popsuło, jakieś czarodziejskie zaklęcie wdarło się między rodzeństwo, a opowieści zakończyły swój żywot. Islandczyk musiał się nauczyć doceniać ciszę.
Chwilowo jednak miał dosyć dworu, świeżego powietrza i notorycznej obserwacji. Jasne, szczytem idiotyzmu byłoby spuszczenie z oka kamery wielokrotnego uciekiniera, ale Emil w najbliższym czasie nie planował żadnego wyskoku. Chciał być sam. Ewentualnie z braćmi, jeśli już zostałby skazany na kompanów.
Zatrzymał się niemal na środku sali głównej, wpatrując się w znajomą sylwetkę. Ostatnio rozmawiał z bratem... eh, zawsze miał problem z określeniem przestrzeni czasowej. W końcu zdecydował, że może podjeść do Askela, niekoniecznie od razu go zagadywać, ale po prostu spędzić chwilę czasu nieco bliżej niż zazwyczaj. Był jedyną osobą, którą chłopak kojarzył na tyle, by bez oporów przełamać swój legendarny dystans.
Islandczyk nawet nie zauważył kiedy opierał się wygodniej o oparcie kanapy, zachowując dopuszczalną przestrzeń - jego brat znajdował się na wyciągnięcie ramienia. Emil jak zawsze zachował swoją pokerową twarz, chociaż jego oczy uważnie śledziły otoczenie, wiecznie czujne. Ktoś tam, za kolorowymi ekranami monitoringu, właśnie wypatrywał jakiekolwiek reakcji pacjentów. Szukał wskazówek jak rozpracować obcy charakter, jak złamać człowieka, jaką terapię zastosować. Aż ciarki przechodziły po plecach na myśl o sępim wzroku lekarzy.
- Więc... cześć. - Powitanie iście niezdarne i z całą pewnością mało oryginalne, ale Emil łudził się, że brat doceni ledwo wyczuwalne ciepło w jego głosie. Może i nie patrzył na Askela, a bacznie obserwował otoczenie, ale sam fakt, że pierwszy zagaił był niewątpliwym sukcesem.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Kwi 04, 2014 10:40 am

Z początku wcale nie zauważył brata, skupiając się na swoim wewnętrznym świecie i wymysłach. Nie czuł się samotny mając do dyspozycji całą swoją wyobraźnię i sporą grupę wymyślonych przyjaciół. Jakiekolwiek dźwięki przeszkadzały mu w skupieniu, choć bywały chwile, gdy cały świat zewnętrzny dla niego nie istniał. Nie obchodziły go inne osoby, czujne oko kamery - to nie obchodziło go nigdy, czy pora dnia.
Askelowi zdarzało się zapominać o rodzinie. Prawdę mówiąc, nie znaczyła ona dla niego już nic, a w szpitalu zrozumiał, że teraz pozostanie sam. Wcześniejsza chęć ucieczki po to, by zobaczyć dawnych opiekunów, zgasła tak szybko, jak się pojawiła. Dopiero głos Emila kazał Norwegowi wyrwać się z zamyślenia i odwrócić się, by dojrzeć sylwetkę brata. Przesunął po nim spojrzeniem jakby miał trudności ze skupieniem wzroku w jednym miejscu.
A więc to rzeczywiście był Emil. Serce Askela zabiło nieco mocniej, choć nie dał tego po sobie poznać. Poza tym nieśmiałym spojrzeniem nie zareagował w żaden inny sposób.
Powrót do góry Go down
Islandia

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Kwi 04, 2014 12:14 pm

Mało brakowało, a kamera szpitalna zarejestrowałaby wyjątkowo rzadkie zjawisko. Emil był bliski uśmiechu, nawet kątem ust; nieomal niedostrzegalnym dla zwykłych ludzi. Zdążył już zapomnieć jak elokwentny bywał jego brat. Zwykle jakoś się dogadywali; spojrzeli na siebie kilka razy, jeden skinął głową, drugi zerknął w bok i wiedzieli kto przygotowuje kanapki na śniadanie, a komu przypadnie obowiązek zmywania po obiedzie. Niezwykła umiejętność - niestety, podobno bez praktyk zanika.
Islandczyk poruszył się niepewnie na kanapie. Spojrzenie Askela bywało ... niewygodne. Tak, to było dobre określenie. Szczególnie gdy wpatrywał się w kogoś, jakby zobaczył go pierwszy raz. Zapewne każdego innego człowieka podobne traktowanie zraziłoby do Norwega w jednej chwili. Ale Emilowi aż tak nie przeszkadzało. Kwestia przyzwyczajenia.
- ...są tu? - Z pozoru pytanie pozbawione sensu i logiki. U niewtajemniczonych poruszało zardzewiałe trybiki w mózgu, męcząc się nad prawidłową odpowiedzią. Ale wystarczyło dodać do niego czujny wzrok Emila, który bacznie rozglądał się obok i subtelny dystans między braćmi. Mógłby się między nimi zmieścić troll. Niewysoki, na diecie, wyjątkowo przyjazny względem obcych ludzi.
Askel na pewno wiedział o kogo zapytywał brat. Nie każdy dostrzegał różnorodną norweską ferajnę. Islandczykowi nie zdarzało się to za często.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Kwi 04, 2014 5:24 pm

Askel podczas pobytu w szpitalu zaczynał zapominać o braciach. ...braciach. Nagle zdał sobie sprawę z tego, że nie tylko z Emilem jest spokrewniony. Co więcej, drugiego brata już nawet dzisiaj spotkał. To wszystko było dziwne i chyba zaczynała go od tego boleć głowa. Za dużo wspomnień na raz. Przeniósł spojrzenie na swoje kolana, nim ponownie uniósł oczy na Emila, teraz już nieco bardziej przytomnie. Już rozumiał, gdzie jest i co się dzieje.
W odpowiedzi na pytanie skinął lekko głową i wyciągnął rękę, by przycupnęła na niej mała puchata kulka, która latała za nim od czasu odwiedzin w gabinecie doktora. Nie wiedział dokładnie, kim jest nowy przyjaciel, ale wydawał się dość sympatyczny.
Askel już pamiętał. Braciszek wierzył w jego przyjaciół i, gdyby Norweg potrafiłby to nazwać, powiedziałby, że jest Emil jest wsparciem w chwilach, gdy inni wątpią. A skoro jest osoba, która również dostrzega jego urojenia, nie mogą być one do końca zwykłymi urojeniami, prawda?
Rozejrzał się jeszcze za trollem.
- Nie obronił mnie dzisiaj.
To nie było oskarżenie ani nawet żalenie się, tylko proste stwierdzenie faktu. Troll nie sprawił się w starciu z ochroniarzem i Askel miał mu to za złe, mimo wszystko zmartwił się lekko, gdy nie zauważył trolla nigdzie w pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Islandia

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Kwi 04, 2014 6:06 pm

Emil niespecjalnie narzekał na początkowy brak reakcji brata. Szło przywyknąć do beznamiętnego spojrzenia, dłuższych chwil milczenia i monosylabicznych odpowiedzi. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, przynajmniej dla Islandczyka. Co więcej Norweg wciąż sprawiał wrażenie, jakby patrzył na brata przez mgłę. Jakby próbował na nim skupić wzrok, ale coś mu usilnie w tym przeszkadzało. I nagle coś pojaśniało - albo Emilowi tylko się tak wydawało. Możliwe, że Askel właśnie coś sobie przypomniał, przewinął się przez niewyraźną taflę zapomnienia.
Nie widział żadnego magicznego stworzenia, ale nie wątpił, że takowe otaczają postać brata. Jemu zawsze towarzyszyła dziwna magia, często niezrozumiała nawet dla Emila. On miał tylko Pana Puffina, który zwykle lokował się w pobliżu drzwi, nie interesując się światem. Mówił, że z plebsem siedzieć nie będzie. Chłopak nigdy nie brał słów maskonura do serca. Podobnie jak nie przejmował się szczątkowym zainteresowaniem brata. Ważne, że po prostu tu był.
Były tutaj. Pokraczne, baśniowe stwory, istoty oderwane od rzeczywistości, przeniesione przez umysł Askela do nieznanego uniwersum. Emil czuł, że gdyby nie połknął tych kolorowych, zabawnych pastylek, które podsuwała mu pielęgniarka, zobaczyłby coś więcej niż tylko niewyraźny, rozmazany kształt na dłoni Norwega.
- Przed czym cię nie obronił? - Chłopak przekręcił głowę, bacznie spoglądając na brata. - Przed smokiem?
Tak, według Emila tylko gigantyczny gad ziejący smokiem mógłby pokonać norweskiego trolla.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Kwi 04, 2014 7:27 pm

Askel z kolei maskonura widział, a może tylko wydawało mu się, że widzi. Tak, jak Emil ufał jemu, tak on musiał zaufać bratu i choćby oczyma wyobraźni widzieć jego towarzysza. Obok miliona różnych form i kształtów magicznych stworzeń Askela jeden zwyczajny ptak nie był wielkim wyzwaniem, dlatego jego wykrzywiony umysł radził sobie z choć częściową wizualizacją Pana Puffina, nawet jeśli ta różniła się od tego, co widział sam Emil.
Puchata kulka zerwała się do lotu, Askel śledził ją wzrokiem, gdy się oddalała. Pofrunęła pod sufit, później w kierunku okna, by ostatecznie przysiąść na ramce jednego z obrazków. Norweg ruszył się z miejsca i podszedł do nowego miejsca kulki brata zostawiając na kanapie.
- Nie przed smokiem. - Powiedział krótko, obojętnym tonem, i tak bardziej zainteresowany tym, czemu kulka chowa się przed nim. A może Emil ja zawstydził?
Już otwierał usta, by powiedzieć, z kim troll nie dał sobie rady, ale zdał sobie sprawę z tego, że nie wie nic o mężczyźnie, który pilnował drzwi.
Powrót do góry Go down
Islandia

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   Pią Kwi 04, 2014 7:59 pm

Emil śledził beznamiętnym spojrzeniem niewyraźną kulkę. Odbierał ją jako niewyjaśnione zaburzenie, coś jak załamanie światła w pokoju. Ale wyczuwał, że to istota związana z bratem - tylko jemu towarzyszyły podobne cuda. Czasem, gdy chłopak wysilał wzrok, widział prawdziwe kształty stworzeń, które egzystowały w aurze Askela. Trolle, a wśród nich bestie, misteria żywcem wyjęte z mitologii norweskiej. Świat tyleż niezwykły, co przerażający. Ale jednocześnie fascynujący. Nic dziwnego, że Askel tak lubił w nim przebywać. Emil również cenił te chwile, gdy miał swojego maskonura tylko dla siebie. Przysiadł na brzegu łóżka, a Pan Puffin podsuwał mu kokardkę, nie skąpiąc niewybrednych komentarzy. Nawet jeśli istniał cień podejrzenia, że był tylko imaginacją, to Emil wolał ją znacznie bardziej od ludzi.
- Nie smok... więc co? - Trudno było powiedzieć, do kogo Islandczyk skierował pytanie. Nie patrzył już na brata, kalkulował, analizował wszelkie możliwe sytuacje w swojej głowie. Oczyma wyobraźni widział ogromne cielsko trolla, które wpada jak taran w przód samochodu jego ojca. Auto zgina się jak papier, origami, jakby nie było z metalu a kruchego pergaminu. Pokręcił głową, wyganiając niechciane wspomnienia. To musiał być ktoś z personelu. Może któryś z lekarzy?
Emil oparł się o kanapę, zerkając na majaczący w przejściu cień maskonura. Może to tylko przywidzenie, ale wydawało mu się że widzi karykaturalny uśmiech na dziobie ptaszyska. Coś pominął, o czymś zapomniał. Lekarze mają na szyjach metalowe węże, pielęgniarki chowają w kieszeniach małe komary. Specjaliści patrzą jak listy śnieżne, uważnie, bacznie, czekając na odpowiedni moment do ataku. Ochroniarze z kolei... są jak niedźwiedzie. Blokują sobą całe przejście. I zasypiają. Ale nikt i nic ich nie ruszy.
Islandczyk zerknął na brata, niepewnie przygryzając wargę. Pierwszy raz nie miał pewności - nie mógł się upewnić, sprawdzić, potwierdzić.
- Niedźwiedź mu przeszkodził - mruknął i przez chwilę w jego oczach pojawiła się dziecięca bojaźń, coś, czego nie okazywał otwarcie od śmierci ojca. Zaraz znów uciekł za swoją chłodną, beznamiętną maskę.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Sob Kwi 05, 2014 2:49 pm

Mała, puchata kulka ukryła się za ramą obrazu i Askel nie wiedział, o co chodzi. Przestraszyła się czegoś? Emil nie był osobą, której bali się jego magiczni przyjaciele. Emil był im bliższy niż cała reszta ludzi, którzy stawali na drodze Askela. Co więc stało się temu maleństwu?
Może to wspomnienie ochroniarza. Norweg zmarszczył delikatnie czoło i obejrzał się na brata. Ochroniarz nie był smokiem, bo te nie występowały w tym ośrodku (Askel szukał ich wielokrotnie), bliżej mu było do niedźwiedzia.
W jednej chwili postać wysokiego mężczyzny, którego Askel widział wcześniej, zmieniła się w jego pamięci w obraz wielkiego, groźnego niedźwiedzia o srebrzystej sierści i długich kłach, stojącego na tylnych łapach i zagradzającego w ten sposób przejście.
Dreszcz przeszedł mu po plecach.
- Niedźwiedź-strażnik. - Mruknął na granicy słyszalności, jakby bał się, że ochroniarz może ich usłyszeć. Złość na trolla minęła mu całkowicie. Czy mógł być zły za to, że nie poradził sobie z taką bestią?
Puchata kulka też miała prawo bać się, jednak Askel nie chciał, by została sama. Stanął na palcach i wyciągnął ręce, by sięgnąć ją z obrazu. Okazało się, że to wciąż za mało.
Powrót do góry Go down
Islandia

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   Sob Kwi 05, 2014 8:01 pm

Emil był kompletnie nieświadomy tego, jak jego obecność oddziałuje na magicznych przyjaciół brata. Nigdy nie traktowali go wrogo, nawet gdy uciekał z domu i wracał kilka dni później, drżący z zimna, potargany i brudny. Nie doświadczył z ich strony żadnej nieprzyjemności i może właśnie dlatego tak ufał Askelowi, otoczonemu przez nieznane, bajeczne uniwersum. Nic, co znał Norweg, nie krzywdziło Islandczyka. Co nie eliminowało faktu, że niektóre z pomniejszych stworzeń początkowo mogły się obawiać Emila. Był mistrzem pierwszego wrażenia "bez kija nie podchodź", co niestety nie sprzyjało natychmiastowemu wytwarzaniu przyjaznych kontaktów. Potrzebował czasu.
Chłopak obserwował brata, próbując kolejno interpretować śladowe ilości jego mimiki. Askel nie okazywał uczuć, a każdy jego gest był albo odruchem, czymś nad czym nie panował i do czego nie przykładał większej wagi, albo minimalnym cieniem wyrazistej reakcji. U innych ludzi łatwo szło zauważyć kiedy się smucą, kiedy coś ich drażni, a kiedy są zwyczajnie zmęczeni. W przypadku Norwega należało dokładnie śledzić każdy ruch jego ciała - Emil szybko zauważył, że coś martwi brata. No, może nie tyle martwi, co wyraźnie zastanawia.
Znieruchomiał, gdy doszły do niego ledwo słyszalne słowa brata. Przypomniał sobie własne próby ucieczki i ogromne łapy, które odciągały go od czytnika. To musiał być niedźwiedź. Nie było innego logicznego wyjaśnienia.
Zmrużył powieki. Norwedzy mieli specjalnie szkolone psy na łosie. Duńczycy potrafili wytresować sokoła, by odnajdował siedliska lisów. Islandczycy... ładnie obrabiali lód. Słowem: nie mieli nic na niedźwiedzia. To było niepokojące. Ale, jakby się na tym dogłębniej zastanowić, to na każdego był sposób.
- Niedźwiedzie zapadają w sen zimowy. Trzeba poczekać, aż pójdą spać. I przejść tak, żeby nikt nic nie usłyszał - szepnął, wolno podnosząc się z kanapy. Nie za bardzo wiedział, co też wyczyniał jego brat. Emil zmieszał się lekko, gdy pomyślał o tym, jak mógłby pomóc Askelowi. Wyglądało na to, że stara się sięgnąć po dziwną, migotliwą plamę. - Podsadzić cię?
Oho, maskonur wynurzył się zza futryny. Spojrzał raz, drugi, trzeci i stracił zainteresowanie. Emil westchnął. Wolałby być w domu, gdzie wszystkie istoty po prostu były, na wyciągnięcie ręki.
Powrót do góry Go down
Norwegia

avatar

Liczba postów : 61
Join date : 21/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala główna   Nie Kwi 06, 2014 10:18 am

Gdy Emil uciekał z domu, Askel wysyłał za nim któregoś ze swoich przyjaciół. Być może nie trolla, ale jakiegoś pomniejszego elfa czy wróżkę. Zawsze było lepiej, gdy ktoś był z młodszym bratem. Oczywiście nigdy mu nie mówił o tych drobnych przejawach troski. Prawdę mówiąc, rzadko mówił mu o czymkolwiek ważnym, o ile w ogóle. W końcu rozumieli się bez słów.
Teraz jednak mieli większe z tym trudności z racji długotrwałej rozłąki, przynajmniej Askel miał, a być może wcale nie chciał ponownie zrozumieć brata. Nie zastanawiał się nad tym, teraz ważniejsza była przestraszona kulka i wspomnienie niedźwiedzia, które najwyraźniej ją przestraszyło.
Obejrzał się na Emila, gdy ten podpowiedział sposób na potwora. Kiwnął krótko głową.
- W nocy. - Zawyrokował, wciąż tak samo cicho, jak wcześniej.
Nie zdążył potwierdzić, że przydałoby się, gdyby Emil go podsadził, gdy trącony obrazek zsunął się z gwoździka i spadł na podłogę. Odsunął się niezbyt gwałtownie, ale zdecydowanym ruchem patrząc na potłuczone szkiełka. Kulka uleciała.
Powrót do góry Go down
Islandia

avatar

Liczba postów : 17
Join date : 08/03/2014

PisanieTemat: Re: Sala główna   Nie Kwi 06, 2014 7:34 pm

Nigdy nie wyczuwał żadnego magicznego przyjaciela. Może na dnie jego świadomości zakorzeniło się jakieś ciche przeczucie, że brat zawsze go dogląda. Zawsze czuwa, jest w pobliżu, nie opuszcza go na przekór wszystkiemu, co młody zrobi. Czy to przysypianie wieczorem na stacji metra, czy szalony bieg przez środek parku, czy ucieczka ze znienawidzonej lekcji. Istniała możliwość, że to właśnie dzięki subtelnej, dyskretnej pomocy baśniowych stworzeń, Emil zawsze wracał do domu. I wiedział, po prostu wiedział, którą drogę wybrać, by uciec policyjnej nagonce. Albo miał szczęście, które przylepiło się do niego jak rzep i nie chciało tak szybko odejść. Niczego nie szło wykluczyć. Po tylu latach każde wyjaśnienie pasowało jak ulał.
Islandczyk nigdy nie mógł potwierdzić żadnej ze swoich teorii. Askel nie należał do elokwentnych typów, którzy tylko czekają, by otworzyć przed człowiekiem swoją duszę. A co za tym idzie, nie zdradzał bratu, że zwykle dogląda go jak może. Wystarczyło jednak złowić pojedyncze, krótkie spojrzenie Norwega, gdy Emil wracał do domu. Chłopak nigdy nie potrafił odpowiednio zakwalifikować tej namiastki uczucia, które czasem udawało mu się dostrzec w oczach Askela.
Słysząc brata, chłopak poczuł dziwny dreszcz. Zwykły szept, nic więcej, a on czuł, jakby właśnie zapadła jakaś ważna, nieodwracalna decyzja. Jakby Askel zawyrokował, że tej nocy zmierzy się z niedźwiedziem. Przejdzie obok niego, ucieknie, zniknie. Emil drgnął, ale nie okazywał po sobie wewnętrznej niepewności. Musiał uciec wzrokiem w bok, by wszystko jeszcze raz przemyśleć. Może za wszystko wysunął niewłaściwie wnioski.
Pan Puffin pojawił się w jego polu widzenia. Wydziwiał - kręcił się wokół własnej osi, płetwami uderzając o własne boki. Jest zdezorientowany, pomyślał Islandczyk, dokładnie jak ja.
Odruchowo wrócił spojrzeniem do znajomej sylwetki, gdy usłyszał trzask. Zmierzył beznamiętnym spojrzeniem rozbite szkło. Wyglądało jak kryształy lodu, dokładnie takie, jakie często zbierał do kieszeni płaszcza. A potem się dziwił, że w ciepłym domu zmieniały się w wodę.
- Niedźwiedzie boją się lodu. Nie lubią zimna. - Schylił się, sięgając po kawałek przezroczystego szkła. Przeciągnął palcem po ostrej krawędzi, ostrożnie, niemal pieszczotliwie. - Te się nie stopnieją. Może twój przyjaciel chciał... wskazać sposób.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala główna   

Powrót do góry Go down
 
Sala główna
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Parter-
Skocz do: